Luton jeszcze miesiąc-dwa temu grało bardzo nierówno, ostatnio jednak złapali świetną formę – sześć kolejnych zwycięstw, które wywindowały ich na trzecie miejsce w Conference. Ostatnio wygrywają coraz wyżej – 6:1 z Ebbsfleet United a potem 8:0 Hayes & Yeading. Jest to niska liga, więc w sumie takie wyniki nie powinny dziwić, mimo wszystko, jeżeli w trzech meczach zdobywa się 17 bramek i traci 2 to musi w pozytywny sposób wpłynąć na motywację drużyny.
Przeciwnik, czyli Salisbury jest słaby, 17 miejsce w tabeli i niewielka przewaga nad strefą spadkową. W ostatnich pięciu meczach zaliczyli cztery porażki, ale w niższych ligach statystyki mogą być trochę mylące – co mamy na myśli – Salisbury potrafiło na wyjeździe wygrać z piątą drużyną ligi, by kilka spotkań później przegrać u siebie z niżej notowanym zespołem ze strefy spadkowej. Statystyki wyjazdowe pokazują jedną rzecz 9 zwycięstw, 10 przegranych – żadnego remisu, czyli nie kalkulują, jak im mecz wyjdzie to wygrywają, jak nie i np. dostaną wcześnie bramkę czy dwie to przegrywają. Salisbury będzie trochę osłabione, bo nie zagra James Bittner – podstawowy bramkarz, nie zagrają też Turley i Sinclair – podstawowy obrońca i pomocnik.
Wypada też 19letni napastnik Bradley Gray, nie jest to podstawowy piłkarz, ale w tym sezonie ma 23 występy. Nie słychać o żadnych nowych kontuzjach w Luton. Zagrają zapewne tym samym składem co z Hayes & Yeading (8:0). W klubie panuje spory optymizm i jeżeli nie zlekceważą tego meczu to powinno być ok, ale pamiętajcie – to niska liga, więc nie należy szarżować ze stawką.





